to przez pogodę

a ja marzę o końcu
takim spokojnym
kojącym cichym westchnieniem
wszystkie moje lęki
strach przed światem
przed tobą przed nim
i przed tamtą nadąsaną
chmurną i agresywną jak stado
wilków lub jak rozwścieczony
nosorożec
nie mam glinianego garnca
schowanego gdzieś w piwnicy
pełnego woli życia z którego
można czerpać chęć do bycia
wazową łyżką ta od herbaty
przedłużałaby agonię
mam już dość
lekko ciepłego stanu
i widoku krawędzi bojaźni
przed jutrem
winien jesteś ty on i ona
tego że miast ogrzewać kości
blask słoneczny tylko parzy
mi gałki oczne
wybrałam półśrodek okulary
przeciwsłoneczne
ta nazwa to dla was
wy je tak postrzegacie
dla mnie to kir ukrywający
oczy pełne łez przerażenia
nie dziw się gdy mijając cię
odwracam twarz
jesteś człowiekiem
a ja się ich po prostu
bardzo boję
umrę tchórzem
Joanna była jedna


Ja2

Średnia ocena: 10
Kategoria: Inne Data dodania 2018-07-11 21:14
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < Ja2 > < wiersze >
Ja2 | 2018-08-23 20:25 |
:)
Michal76 | 2018-08-15 11:05 |
niestety muszę obalić poniższą "tezę" - podpisuję się pod tym wierszem. ;)
Ja2 | 2018-07-12 22:48 |
Zrozumienie. Dziękuje.
platek_sniegu | 2018-07-12 17:29 |
doskonale rozumiem Twoje uczucia jakie wplotłaś w wiersz... też tak mam... życzę Tobie głębszego zrozumienia świata i spokoju serca.... pozdrawiam
Cairena | 2018-07-12 14:12 |
Czuję każde słowo. Też mam takie dni, że pogoda ducha nie dopisuje, winię wtedy wszystko i wszystkich. Jutro musi być lepsze... * pozdrawiam
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się