Wiatrom powierzam pragnienia i niepokoje

potrzebuję słońca księżyca gwiazd
pragnę sprzymierzyć się z radością i szczęściem
nie potrafię nosić we wnętrzu ciemności
w której zazdrość obłuda gniew

pragnę przejść przez życie uważnie
znaleźć miłość nie czuć samotności
na długo przedtem zanim
ona naprawdę przyjdzie

poszukuję pełnej światła góry z której
mogłabym wyciągnąć ręce dotknąć promienia
pojednać się z moim własnym światem
nabrać w płuca czystego powietrza poczuć wiatr we włosach
powierzyć niebiosom prośby i marzenia
doznać olśnienie rozpocząć nowe życie

z niczym i z nikim nie skłócona pełna ufności i odwagi
pragnę ponownie wyprowadzić serce na kwieciste
wiosenne łąki – oblec je w kolory wzruszenia i czułości
tak naprawdę żyję w późnej jesieni – jestem
świadkiem krótkiego dnia i długiej nocy
z okruchem żalu wracam do tego co było
to co złe zrzucam na przeznaczenie

marzenia pragnienia już nie wystarczają
między a między głęboka szczelina
w której nie ujrzę jaskółki nie wyczytam
ile jeszcze pozostało

dla uspokojenia chwalę każdy dzień każdą noc
odkrywam że wciąż pragnę słońca księżyca i gwiazd
bez względu na wiek chętnie
sprzymierzę się z miłością


Irena

Średnia ocena: - Kategoria: Życie Data dodania 2018-01-12 19:04
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < Irena < wiersze >
Ja2 | 2018-01-14 11:19 |
Wszystko to chyba polega na tym by wierzyć, odkrywać, doceniać zanim się dotknie.
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się