żywot ćmie darować

o ćmie ci dziś rzeknę słów kilka nieco innych niż twoja w żywocie
ćma wlazła w poduszkę gdy ta wietrzyła się od rana na płocie
zasnęła w północnej jej stronie w upalny dzień lipcowy
i kłopot miała gdy nocą wyfrunąć chciała spod mej głowy

przykurczone nóżyny prostując po śnie długim jak ból wrzątku
z powłoczką wciskała się w małżowinę z dżwiękiem świata początku
wyrwawszy mnie ze snu zapadania popchnęła w czeluści wsypy
cztery rogi przeczesałam jak Ostróda torów nasypy

nie znalazłam w betach samobójcy więc do snu składam się na nowo
i włażę na wyro zaziajana jak pociąg co mu szybko jechać nie wolno
jeszcze drobna chwila momencik i przebrnę zasieki wariata
a tu po łydce się stacza łechtająca ćmy resztka skrzydlata

zbieram jej obdrapane z chityny beżów ciałko wątpliwej urody
na taras na ciemną noc wynoszę w jej szerokość niezmierzoną na gody
oniemiała patrzy w światło lampy w ustaloną głębię sypialni
my ludzie my ćmy jacyśmy maleńcy jacyśmy marni


Ewa STEWCIA Bawolska

Średnia ocena: 8
Kategoria: Życie Data dodania 2006-07-09 08:40
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < STEWCIA > < wiersze >
bidone_il | 2013-07-14 15:28 |
fantastyczny! ja bym nie darowała
Bystrooka | 2006-07-09 09:43 |
ciekawie...to wyrazilas porownanie ludzi do ćmy? masz racje niektórzy sš ćmami zycia...pozdrawiam
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się