Deprecha

Smutkiem dusi rano
Stryczkiem kusi w nocy
Zupełnie nic nie da wzywanie pomocy

Przychodzi niezapowiedziana
Czyli zaskoczy
Człowiek syzyfowy głaz toczy

Lepiej się wyhuśtać, czy z mostu skoczyć?

Dołujące myśli spadają na mnie
Jakoby z życia stromych zboczy
Czasami wypita flaszka
Pozwala mi je odroczyć
Skutecznie można wódą problemy zamroczyć
Stąd miewam na nią często apetyt smoczy

Po czym, gdy trzeźwieje, przybiera na mocy
Szarpiąc się z nią można się nieźle spocić
Przyprawia ofierze podkrążone oczy
Jak gdyby na pamiątkę po nieprzespanej nocy

Przykuty do łóżka jak Jean Waljean do galery
Bywa, że spędzam dni dwa, trzy lub cztery

Czuję się zupełnie wyobcowany
Miotam się wspomnieniami targany
Albo leżę bez ruchu jak znokautowany
Zszokowany tym, jak przędę
Względem tego, jakie kiedyś miałem plany



Zloty5

Średnia ocena: - Kategoria: Inne Data dodania 2017-11-01 14:12
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < Zloty5 wiersze >
Zloty5 | 2017-11-01 15:39 |
Spokojnie, wszystko u mnie ok ;) Miałem kiedyś mały ,lot'. Pozostał mi po nim ten wiersz. Tłem były huczne problemy rodzinne i finansowe. Dzięki za zainteresowanie :)
Ja2 | 2017-11-01 14:27 |
A wiesz ile odwagi wymaga przejście przez życie na trzeźwo? U mnie w lodówce mieszka mała setka. I już nie czeka by napełnić sobą kieliszek. Nauczyłam się tego dawno i wiem, że ona odsuwa tylko wszystko w czasie. W homeopatycznych ilościach jest jak najbardziej ok. A plany? Staram się być elastyczna i dostosowywać się do sytuacji, próbując z niej wydobyć max korzyści. To mężczyźni mają tą dziwną cechę ,,ma być tak jak mówię'' a potem jest rozczarowanie i zdziwienie, że ktoś inny też tak chce.
nuel | 2017-11-01 14:26 |
Straszny kolokwializm. Pseudojęzyk.
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się