i wplótł go w swoje granie

na leśnej cichej polanie
wśród ptactwa świergotów
i treli
nie czekał nikt na mnie
choć miał być tam
tej niedzieli
słońce w promienie świetlane
nabrało dzwonków lilowych
pajęczyn...
a ja w kroplach żródlanych
topiłam
krople
niedotrzymanych zaręczyn...
mój smętny uśmiech
ukradł świerszcz
co na pniu poolszynowym
stroił skrzypce
i wplótł go w swoje granie
i wiedzie
na zapominanie


Ewa STEWCIA Bawolska

Średnia ocena: 9
Kategoria: Miłosne Data dodania 2006-06-24 23:16
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < STEWCIA > wiersze >
Ewawlkp | 2006-06-25 00:42 |
œliczny...
czardasz | 2006-06-25 00:09 |
Bardzo ładny wiersz
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się