Arnee



Arnee nie lubi zamkniętych przestrzeni
lubi zapach świeżo oranej niwy a po dniu pokornej służby
nurzanie się w wodach Gangesu przynosi jej ukojenie
Arnee nie miała nigdy dosyć wolnego czasu by
pójść do jego żródeł i zajrzeć w grotę
gdzie topniejący himalajski lodowiec
daje świętej rzece początek

lecz zrządzeniem losu wniesiono oniemiałą do jaskini
gdzie też liczący na cud inni pielgrzymi
oczekiwali swojej kolei

jak majowe roztrzepotanie Pierwsza
odeszła po chwili niezaspokojona
próbowała porzucić swoje krosna
otarcie się o przeszywający chłód
nie przyniosło jej ulgi
narkotyczne kadzidełko wypaliło
tkaną właśnie szatę
popłynęły oczyszczające krople -święte łzy
ubytek poruszył niefrasobliwe dotąd serce
Arnee zna ból zbyt ciężkiego jarzma
-udżwigniesz – obiecuje odchodzącej

Pigmejka
porzuciwszy martwe uprawy
i psa co nie dał zapomnieć
o nieudanych zbiorach i trudach
z zaciśniętymi przybiegła pięściami
jak z totemem do groty jako druga
wbijając paznokcie
w depresji znalezioną roślinę
zapytana o powód wędrówki
rozlużniła się na chwilę
i z ulgą rozjuczanego konia
odkryła mroczne sekrety plemienia
w nieustannej walce o pro- mile
a czarne farbowane włosy
lgły do jej twarzy i ust
jak chorobotwórcze plugastwo
tropikalnego świata
Arnee odporna na jego kąsanie
- nie farbuj – radzi na pożegnanie

i nim cierpka woń potu Pigmejki uszła jej śladem
wbiegła po cud biochemik kobieta
wykształcona i piękna zarazem
w rekach miała peny i diety
a w głowie przeważnie pytania
mimo że historia ta miejsce miała
wiele tysięcy hektolitrów wody stąd
jedno jeszcze dżwięczy wśród stalagmitów
jak echa odpowiedż na wędrowców wołania
skoro szczawian wypłukuję wapnia minerały
ile trzeba do szczawiowej zupy wlać mleka
by mieć wypłukiwania problem z głowy…
Arnee choć nie wybredne ma podniebienie
nie myślała tak dotąd o strawie
-najważniejszy jest smak i umiar-
rzekła zbierającej się do wyjścia herszt-babie

odbyła swoje oczekiwanie
Arnee – twoja już pora-
to wezwanie
jaki cud Arnee dostanie…

lodowiec zdradza tajemnice świętości wody
bo nie każdy to zrozumie że cud ma w dłoni
ciało co z ciała ma kształt zaniedba lub roztrwoni,
i lub wbrew starań straci prosto jak materię
umysł co zdoła ogarnąć oceany i galaktyki
nie pojmuje drugiego człowieka
i dusza co mimo zamknięcia w jaskini
odnajduje drogę wśród stalagmitów do pola co czeka
do świętej wody i uniesień wszelakich szczytów
zrozumieć co cud mój – czy trzeba więcej zaszczytów…


Ewa STEWCIA Bawolska

Średnia ocena: 8
Kategoria: Życie Data dodania 2006-06-07 16:20
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna STEWCIA > wiersze >
STEWCIA | 2006-06-08 18:38 |
a może juz jak poemat?
Tristan350 | 2006-06-08 16:35 |
Stefcia!trochę wiele:(bardziej jak opowiadanie wyglšda...
Beguine | 2006-06-07 23:55 |
;-)
nikt | 2006-06-07 20:28 |
za długi!
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się