ZE SNU W SEN

ZE SNU W SEN


Zaprosiła mnie mgła na spacer łąkami
Namówiła bym przyszedł boso
i poczuł trawy pod stopami
Pokryte posrebrzaną rosą.

Przywitała mnie łąka kwiatami
Ustroiła w zielonkawe szaty
I poszliśmy otuleni mgłami
W nieskończenie cudowne zaświaty.

Zanurzyłam się w zioła pachnące
Zatopiły mnie trawiaste wody
I poczułem serce bijące
Prastarej, zielonej przyrody.

I tak idąc pomiędzy zieloności fale
Zagubiony samochcąc w bezmiar falujący
Zatracony zupełnie w zapomnienia szale
O śmierć się otarłem zupełnie niechcący.

I choć do powrotu mgła wciąż nalegała
Powoli znikając w pulsujących toniach
W szarościach świtu długo jeszcze stała
Trzymając złotą kulę w niesłabnących dłoniach.

O pani coś przybrała zwiewną mgiełki szatę
Czemuś w dziwne światy unieść duszę chciała?
Czy dlatego, żem uznał swe życie za stratę??
Nie znajdując drogi powrotu do ciała?

Tak śniąc uszedłem... w dale.
Ze snu w sen by nie istnieć wcale.


ken Kenay

Średnia ocena: 10
Kategoria: Przyroda Data dodania 2006-03-23 00:47
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < Kenay > < wiersze >
fikus | 2006-03-23 11:05 |
Piękny wiersz. Tylko w pierwszej zwrotce jest dwa razy "bym" i trochę psuje całoœć. Pozdrawiam. Barbara
iskierka | 2006-03-23 08:17 |
zanurzyłem chyba,a nie zanurzyłam?ładny wiesz:)
nuska | 2006-03-23 07:59 |
Chyba nie muszę komentować?? Uwilbiam wiersze, które sa powišzane z przyrodš i życiem Masz za to u mnie dużego plusa pozdrawiam
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się