Powitanie u Elżbiety

Ale zabalowałyśmy,
pół litra rumu, o rety,
wypiłyśmy, nie wiem sama,
jak to się stało, niestety.

Jestem właśnie u Elżbiety,
wczoraj do niej zajechałam,
ona już czekała na mnie,
z radości z nią aż piszczałam.

No i w całyj tej wzniosłości
padło hasło wódeczności,
gadałyśmy aż do rana,
bo dobre okoliczności.

Spania było bardzo mało,
Elżbieta pracować musi,
ja bym mogła pospać dlużej,
ale ranek piękny skusił.

Słońce świeci już od świtu,
piękny dzień się zapowiada,
wyjdę zaraz na dwór sobie,
bo to okazja nie lada.

Elżbieta mieszka pod lasem,
piękny ma widok z balkonu,
wezmę zaraz Cziko na smycz,
jeśli trzeba, bez pardonu.

Cziko, to Labrador wielki,
piękny pies, lecz bardzo młody,
on się bawić lubi bardzo
i co śmieszne, lizać lody.

Jak to z psami często bywa,
to domownik najważniejszy,
wciąż uwagi potrzebuje,
sprawia, że dom jest weselszy.

Muszę wspomnieć też Milenkę,
to panienka już dorosła,
uczy się też do matury,
ale dziewczyna wyrosła.

Ładna, mądra i przyjemna,
udała się Eli córka,
ja pamiętam nas w tym wieku,
to dla mnie jakby powtórka.

A co dziwne przy tym jest,
Elżbieta to potwierdziła,
ja się czuję nadal młodo,
Ela też się nie zmieniła.

A więc nadal duchem młode,
dziewczyny po pięćdziesiątce,
oglądają swoje zdjęcia
z młodości, chwała pamiątce.


jaskolka

Średnia ocena: - Kategoria: Przyjaźń Data dodania 2012-03-15 09:14
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < jaskolka > < wiersze >
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się