Spadło
Zapomniałam.
Z korytarzy trupio-bladych, niewyschniętych,
niezaistniałych, bezsensownie nienamalowanych,
jeszcze ciepłych nami
równoległych światów.
Zbiec ciepłą bezsennością,
poszarpane od snu brzegi,
niedokończone nieuwrażliwienie.
Karuzela niezachwianej paranoi,
coraz szybciej i szybciej,
kolejną twarz zgubiłam
machinalnie,
by nie oddychać
w nieskończoności trwać,
Twojej.
Siedemnaście po dwunastej...
Magdis
|