Alpinista I



Wysokie szczyty porośnięte lasami
strome zbocza zsypujące się kamienie
przełęcze kotliny głębokie
przepaść a pod nią pustka
krzewy zagubione na zboczach
wiatr dmuchający w skały

I TY
wpatrzony w błękit nieba
zawieszony
układasz plan nowy zdobywca
gór nie zdobytych
będziesz rozpoczynał wspinaczkę
do marzeń
przed tobą lekko widniejący punkt
do którego będziesz podążał
za tobą nicość od której uciekasz
wymarsz do celu przeznaczenia
krok po kroku przemierzasz pierwsze metry
czas ucieka mijają chwile
droga jest bliższa celu…..zmęczenie
i brak powietrza, pot spływa po policzkach
wraz z nim krew rąk poranionych

jesteś sam
chcesz dojść do szczytu niemożliwości
zwoje lin to towarzysze twojej wspinaczki
wiatr ustaje brniesz po śniegu
wokoło szczytu mgła
kryjąc tajemny wierzchołek
naprężasz liny i własne mięśnie
zroszone potem czoło
ochładzasz puchem śnieżnym

I TY
podążasz coraz wyżej
wokoło pustka i cisza
za tobą została przeszłość
po obydwu stronach wąska ścieżka
przepaść
niewidoczna czeluść głębia

przechodzisz aby dalej pnąc się do góry
wbijasz kolejne haki
zakładasz następne metry liny
uchylasz głowę przed odłamkami skalnymi
jakie spadają z góry na ciebie
to lawina połączona z wielkim hukiem

I TY
sam , no cóż…to chyba już koniec
stąd nie ma drogi odwrotu
przed tobą niewielkie zagłębienie
w którym chowasz całą swoją powłokę cielesną
przed żywiołem
chwila odpoczynku i refleksji
chwila posiłku
mijają kolejne godziny, grzmoty ucichły
mgła zniknęła w oddali
firmament zalany błękitem
ołowiane chmury
przeobraziły się w kształtne baranki

I TY
alpinista własnego życia,podążasz
za tobą nieodłączny cień twojej osobowości
wyłania się szczyt marzeń
jakże mały z dołu czujesz lekkość
choć plecak przytłacza do zbocza
jest ci lżej, nowe siły, nowy duch
wstąpił w twoje ciało
radość rozpromieniła twoją twarz
odbijających promieni słońca
zadowolenie choć chwilowe
nie zapominasz jednak o niebezpieczeństwie
czyhającym za każdym kolejnym metrem
pełne skupienie koncentracja
cisza bezszelestna

I TY
wśród tysiąca skał przykrytych białym puchem
wspinasz się, wspinasz wytrwale
uparcie do celu upragnionych marzeń
szczyt coraz bliżej



25 – 27.02.1980.


kazap57

Średnia ocena: 8
Kategoria: Życie Data dodania 2011-04-02 11:05
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < kazap57 > < wiersze >
kazap57 | 2017-02-18 20:56 |
iga - każdy z nas był na takim albo będzie
iga | 2017-02-18 13:20 |
Osobiście czuję to zmaganie z losem. Ty szczęśliwie dotarłeś do szczytu.A ja...
kazap57 | 2011-11-13 21:04 |
dziękuję za dostrzeżenie
Shymel | 2011-04-04 23:47 |
za toba nicosc od ktorej uciekasz...ile te slowa znacza w przenosni...
Shymel | 2011-04-04 23:46 |
wybitny
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się