Requiem dla snu

Nie mam sił być ciągle męczyć się,
i w psychice ścierać nowe myśli,
jak ze starej tablicy,
z kredy czarnej nieudolne rysunki.

Biegnę już do apteki,
proszę dawkę tabletek na sen,
tak dużo by starczyło na wiele nocy
bo nie mam zamiaru obudzić się tej pierwszej.

Dziś w pokoju spać będę sam,
boję się tej pustki która ma mnie otaczać,
przewracam się z boku na bok
dzisiaj przyśni mi się tylko sen na jawie.

Do księżyca wyje znów,
w oknie siedzę z papierosem w ręce
w ciszy tej słyszę jak się goi
nowej rany popiół szary.

Telewizor w kącie szumi,
chore postacie jak z filmu bez słów,
szukają sensu w nicości bez sensu,
myślą że to przeznaczenie ich.

Requiem dla snu zagrają mi,
nocne demony mózgu burzy,
ukołyszą do snu wiekuistego,
i zatańczą nad skamieniałym mną.


Negatyw

Średnia ocena: - Kategoria: Śmierć Data dodania 2011-01-08 12:05
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona główna < Negatyw > wiersze >
natchniona_spojrzeni | 2011-03-05 16:26 |
Masz talent. widać, że wiersz w chociażby pewnym sensie jest czerpany z Twojego życia. Trafia do psychiki i można w nim odnaleźć wiele przekazów.
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się