CODZIENNOŚĆ ZABARWIANA JESIENIĄ...
miasto tępo patrzy i reguluje dzień
kreśli pamięć i nasyca kolorami
pozbawione dotyku odbicia
leżymy i myśli wiodą nas szeptem
jeszcze nieobecnych między brzegami
gdzie ścieżki ściskają w sobie powietrze
ostatnie słońce skwierczy zbyt ciepłe
by zachować w sobie blask
ciasno wrośnięte w niebo uśmierca odruchy
przebarwia kamienice i snuje się między oknami
spojrzenia kawałkami zapamiętują resztki plam
gdzie dotyk pachnie wczorajszym seksem
Xymo
|