Syberyjska zima

Mój zarost na zimnej skórze
kaleczy jak brzytwa.
Już idę.
Pod wiatr.
Dumnie.

Syberyjska zima.

Pokaleczone ręce.
Nocna dwunasta mila.
Wciąż idę.
Idę do Ciebie.
W męce.

Syberyjska zima.

Kogo zastanę w domu?
Może go dawno nie ma.
Dojdę.
Nawet na przekór
Bogu.


Sandor_Nedeczky

Średnia ocena: - Kategoria: Inne Data dodania 2010-03-22 14:34
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona główna < Sandor_Nedeczky > < wiersze >
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się