Syberyjska zima
Mój zarost na zimnej skórze
kaleczy jak brzytwa.
Już idę.
Pod wiatr.
Dumnie.
Syberyjska zima.
Pokaleczone ręce.
Nocna dwunasta mila.
Wciąż idę.
Idę do Ciebie.
W męce.
Syberyjska zima.
Kogo zastanę w domu?
Może go dawno nie ma.
Dojdę.
Nawet na przekór
Bogu.
Sandor_Nedeczky
|