Siedemdziesiąt siedem koniczyn
Siedemdziesiąt siedem koniczyn
zerwała starsza pani.
Już więcej nie zdążyła
czas naglił.
W starym świeczniku świece
nie popłyną w sieni.
W szafie naftalina
nic nie zmieni.
Wiele łez wylanych
w zaśniedziały dzbanek.
Na zardzewiałym gwoździu
stary wianek.
Siedemdziesiąt siedem koniczyn
każda zbierana powoli.
Chciała zebrać jeszcze
Bóg nie pozwolił
Sandor_Nedeczky
|