na pustyni mego zamyślenia utknęłam i kreślę na piasku
westchnieniem linie im więcej się nie staram tym bardziej
układają się one w twoją twarz
każdej mej myśli jesteś treścią przynajmniej dźwiękiem
imienia lub muśnięciem dłoni i kołyszą mnie do snu
twe szepty choć daleko jesteś i milczysz kilka dni ja słyszę
upajam się twoim zapachem jak powiewem wiatru
o zachodzie słońca na plaży całuję w powietrzu twe włosy
policzki i ramię marznę każdej nocy gdy nie śpisz
obok a jeszcze bardziej drżę z zimna gdy bliżej już być nie możesz
obsesyjnie karmię tobą swoje oczy gdy w pośpiechu zjadasz
rano drożdżówkę i popijasz łykiem kawy przytulam się do miejsca
na którym przed chwilą jeszcze siedziałeś i jednocześnie
biegnę razem z tobą na autobus
uzależniona jestem od mówienia do ciebie nawet
gdy nie słuchasz uzależniona jestem od dotykania ciebie
nawet gdy nie czuję twego ciała uzależniona jestem od ciebie