samochody biegają po drodze bez słów kreśląc kolorowe linie na asfalcie jak nitki włóczki bez kłębka i bez zakończenia ludzie nie patrząc na siebie idą chodnikami z głowami pochylonymi nad swomi myślami na ziemi szare liście pod przykrywką czerwonej żółci tworzą nikomu niepotrzebny dywan z cieni lata i zmarnowanych dni duży świat po swojemu się dzieje a na środku ulicy ona ogląda go z szeroko otwartymi oczami i łzami plamiącymi policzki na czarno ona jedyna ma tu twarz
Aicha