Czwarta rano
Okryty welonem mgły świat
powoli budzi się
Ziewa wstydliwym jeszcze śpiewem ptaków
przeciąga razem z wychylającymi się z norek główkami
Nowa światłość ściąga z traw białą kołdrę
i maluje na nowo kolory
jeszcze blade
jak gdyby dopiero powstawały
Na niebie jeszcze stara się królować księżyc
ale jasność przykrywa jego blask
Niemy spuszcza głowę i idzie do siebie
Wszystko czeka na przyjście słońca
które przytuli promieniami
i pozwoli kolorom wytrysnąć w pełni
Jest czwarta rano
Świat dopiero otwiera oczy
tak samo jak ja
siedząca na parapecie okna
Aicha
|