Metamorfoza
Idzie sobie gąsieniczka leśną drogą,
Tupiąc cicho sto i jedną nogą.
Słońce do niej zalotnie mruga,
A ona myśli; czemuż ta droga taka jest długa?
Idzie i sapie, ciężko wciąż dyszy,
Nikt ją nie widzi, nikt jej nie słyszy.
Zazdrości mrówkom zgrabnym, zalotnym,
Drogę przebiegły w tempie zawrotnym.
W górę też oczek nie podniosła wcale,
Tam ptaki fruwają lekko, wspaniale.
Wpełzła z mozołem na listek powoli,
Nażarła się do syta aż brzuszek boli.
świat w okół choć piękny,
Wzbudził smutek i zrodził lęki.
Domek malutki sobie utkała,
Drzwi zatrzasnęła i się schowała.
W sen zapadła długi i błogi,
Urosły jej czułki, skrzydełka i nogi.
Gdy się zbudziła za słońcem tęskniła,
Znowu na świat główkę wystawiła.
Nóżki się chwiały bo jeszcze słabe,
Skrzydełka wilgotne i całkiem blade.
Drżąca cała nóżki prostowała,
Skrzydełka rozłożyła w świat uleciała.
Jeszcze nie wierzy, brzydka poczwarka,
Jak kolorowa stała się bajka.
Na kwiecie pachnącym lekko spoczęła,
Piękna jak klejnot wszystkich ujęła.
-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-
Metamorfoza coś uczy, coś przekazuje,
A co?
Niech każdy dla siebie wniosek wysnuje...
pirit
|