M A T C E
(znalezionej w starym albumie)
od naszych pól
wciąż dalszy
wciąż dalszy
wpatrzony do bólu
źrenicą pamięci
wędruje w sen
jak mam spotkać
ciebie zatroskaną
wyśnić traw melodię
rozkosz balsamiczną
u źródeł ścieżek
kusego dzieciństwa
gdzie czarny chleb
wciąż smakuje
dźwiękiem żniw
gdzie chłód
pachnący maciejką
zmierzchanie zaprasza
do izby rozgadanej
wczoraj znów jest
syty ranek wstaje
uśmiechnięty
w ustach matki
siedzącej na przyzbie
wietrzejącej fotografii
(w lipcu 2008)
topor
|