M A T C E

(znalezionej w starym albumie)

od naszych pól
wciąż dalszy
wciąż dalszy
wpatrzony do bólu
źrenicą pamięci
wędruje w sen
jak mam spotkać
ciebie zatroskaną
wyśnić traw melodię
rozkosz balsamiczną
u źródeł ścieżek
kusego dzieciństwa
gdzie czarny chleb
wciąż smakuje
dźwiękiem żniw
gdzie chłód
pachnący maciejką
zmierzchanie zaprasza
do izby rozgadanej
wczoraj znów jest
syty ranek wstaje
uśmiechnięty
w ustach matki
siedzącej na przyzbie
wietrzejącej fotografii


(w lipcu 2008)


topor

Średnia ocena: 9
Kategoria: Życie Data dodania 2008-09-18 14:57
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona główna < topor > < wiersze >
bozka | 2008-10-17 21:00 |
:)))Pięknie napisany wiersz:)))
westwalia | 2008-09-19 15:19 |
piekny
czekoladoholiczka | 2008-09-18 21:01 |
rewelacja!
dziadek | 2008-09-18 17:20 |
znakomity
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się