WIDZIAŁEM CIĘ...

widziałem cię zrodzoną ze świtu
budziłaś trawy na łące
i skowronkowe zaśpiewy
kwitły jak pierwsze rumieńce
podeszłaś taka nieśmiała
kaczeńce wypadły z ręki
choć byłaś taka bliska...
to jednak z innej piosenki
nutki pobiegły przez pola
splątały się struny w zbożu
zagajnik zagrał radośnie
i już nam było niezgorzej
a potem wstał stary cygan
załkał melodią rzewną
i znowu jesteś daleka
i znowu nie jest tak śpiewno
kiedy cię jutro spotkam
mocno przytulę i jeszcze...
i będzie na świecie słoneczniej
i będzie znacznie prościej


topor

Średnia ocena: 9
Kategoria: Miłosne Data dodania 2008-09-13 07:44
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona główna < topor > < wiersze >
ewik | 2008-09-13 09:27 |
Troszeczkę smutny wyraz wiersza.Końcówka bardziej optymistyczna.A refren można ułożyć i będzie jedna Wasza wspólna piosenka:)
alicja | 2008-09-13 08:40 |
piszesz tak subtelnie budzisz w mojej duszy to co drogie lecz odeszło została tęsknota
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się