|
czarodziejka
na kawiarnianym stoliku
bukiecik polnych maków
pianista chopina gra tak licho
że nie wart funta kłaków
za parę miedziaków muzyka
serwetka z ratanu na ławie
niby cykutę kawę przełykam
barmana pogrążam w niesławie
w takiej kawiarni nieschludnej
ona i on zakochani
ona tak cudna jak przedpołudnie
on ją pożera oczami
zastygli jak niewidomi
głusi na szum i gwar
jedno na drugie tacy łakomi
spragnieni za tysiąc par
namietnośc jak lawa kipiała
szaleństwem krwawiły maki
a jej łabędzie drżały ramiona
pod suknią w rajskie ptaki
i rozświetliła wszystko
magicznym uśmiechem dziewczyna
nieudolnego zmieniła kopistę
w paganiniega pianina
och
gdybyż miał taką kochankę
w brylanty zmieniałby dźwięki
umiałby ożywić salsą i tangiem
rajskie ptaki z dziewczęcej sukienki
dziadek
|