Zwątpienie

a gdy w końcu powiem dość
gdy przyjdzie taki dzień lub noc
gdy zbiorę się na tą odwagę
by przerwać wreszcie błędny zamęt

gdy będzie dość dla serca cięć
karczemnych słów ni w dwa ni w pięć
goryczy, co przygniata kark,
nastrojów zmiennych, drżenia warg

niech inni trawią taką żółć
niech innych zgina ten ból w pół
bo może znieść im łatwiej będzie,
bo może inni zniosą więcej

przy Twoim dla nich zrozumieniu
powinni wytrwać bez zmęczenia
bo przecież, gdy Ci spluną w twarz
powiesz, że to deszcz i wiatr

może odejść w zapomnienie
cicho jak szept z tym zwątpieniem
że nie warte jest to wszystko
tego by to ciągnąć w przyszłość

bez słów mijać na ulicy
wzrokiem zgasłych dni i niczym
raz do roku lub na co dzień
nie przyjaciel, lecz przechodzień

będzie potem pusto, smutno
bez obrazu zimne lustro
bez obwinień mnie za wszystko
skazywania za bezsilność

a gdy będę gdzieś daleko
gdzieś za górą, gdzieś za rzeką
już bez żalu za cokolwiek
będę myśleć wciąż o Tobie…


Michał Adnotacje .

Średnia ocena: 10
Kategoria: Przyjaźń Data dodania 2007-04-12 09:37
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < Adnotacje > < wiersze >
aieczka | 2007-04-12 11:50 |
mnie tez się podoba. bardzo! pozdr
Aicha | 2007-04-12 10:59 |
Podoba mi się. Bardzo prawdziwy, troche smutny. Podoba mi sie ta końcówka. No i rymy misie podobajš, takie nie wymuszone. Pozdrawiam
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się