Indywidualności mi brak



Siedzę w oddali trzech westchnień
Nagłych mocnych tchnień
Na duszę
I może kilku oddechów
Na skrawek modlitwy

Wypowiadam zastygłym ustem
żarliwie zaciekle cierpliwie
Cudze słowa
Wepchnięte w moją mowę

Nie(mowy)
Ulegają
Pokusom
Znaków na Niebie
Czekają

W mgnieniu Dusz
Umierają ich bogowie
Spłowiali piórem
Nieosiągalnego trofeum

A potem umierają naprawdę
W oddali trzech westchnień...


morticia

Średnia ocena: 6
Kategoria: Inne Data dodania 2005-09-01 21:40
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < morticia > < wiersze >
feniks | 2014-02-20 22:04 |
dobry przekaz:)podoba mi się:)
Tadeusz_Gustaw | 2013-07-05 10:29 |
Wspaniały wiersz... Podoba mi się przekaz,jest bardzo aktualny...
Harmony | 2013-02-05 16:46 |
A ja myślę, że wcale Ci nie brak indywidualności. :)
Ziela | 2012-08-25 18:19 |
Trochę przegadane
maugo | 2011-10-17 22:59 |
bardzo duże wyczucie w tym wierszu bardzo z gracją piszesz
Nefretis | 2011-07-08 21:13 |
Nie rozumiem tego wiersza. Dlatego nie będę go oceniać. :)
soczewica | 2005-09-03 00:03 |
hm... to "ustem" już gdzieœ miałaœ... twory językowe majš sens tylko wtedy, kiedy sš niepowtarzalne...
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się